Rynek smartwatchy przeżywa prawdziwy boom, a konsumenci coraz częściej poszukują urządzeń, które oferują solidną funkcjonalność bez astronomicznych cen. W tym kontekście marka Valdus przyciąga uwagę jako producent stawiający na przystępność cenową bez rezygnowania z podstawowych możliwości nowoczesnego zegarka inteligentnego.
Po miesiącach korzystania z różnorodnych modeli z wyższych segmentów cenowych, postanowiłam przyjrzeć się bliżej ofercie tej stosunkowo młodej marki. Valdus pozycjonuje się jako alternatywa dla użytkowników, którzy nie chcą wydawać fortuny na smartwatch, ale oczekują rzetelnego wykonania i kompletnego zestawu funkcji. Czy rzeczywiście można pogodzić atrakcyjną cenę z satysfakcjonującą jakością użytkowania?
Testowany przeze mnie model to Valdus VL52 PRO, który na pierwszy rzut oka jednoznacznie wyróżnia się stylistyką skierowaną do kobiet. Już po wyjęciu z pudełka uwagę przykuwa różowy pasek z silikonu – to kolorystyka, która nie każdemu przypadnie do gustu, ale na pewno wyróżnia ten model. Wokół ekranu znajdują się drobne kryształki, które pełnią funkcję dekoracyjną – nie wpływają na działanie, ale wpisują się w stylistykę urządzenia. Sam smartwatch jest lekki, nie przeszkadza podczas noszenia, a pasek nie powoduje dyskomfortu nawet po kilku godzinach. Na start – wygląda OK i sprawia wrażenie przemyślanego pod kątem codziennego użytkowania.
Pierwsze dni z Valdus VL52 PRO spędziłam w typowych warunkach – głównie w pracy przy komputerze i w trakcie codziennych obowiązków. Zegarek nosi się wygodnie, nie przeszkadza w pisaniu ani przy innych czynnościach. Prawdziwy test przyszedł jednak na treningu – zabrałam go na bieganie, żeby zobaczyć, czy pozostanie równie komfortowy w ruchu. Zaskoczyło mnie, jak dobrze trzyma się na ręce – nie przesuwał się i nie uwierał, nawet przy intensywniejszym wysiłku. Przez cały dzień nie było potrzeby go zdejmować, co zdecydowanie działa na plus!
Na plus zdecydowanie wypada nawigacja – menu jest przejrzyste, a wszystkie funkcje sensownie uporządkowane. Nie trzeba się długo zastanawiać, gdzie czego szukać. Ekran dotykowy działa sprawnie – nie trzeba powtarzać kliknięć ani mocniej dociskać, co niestety wciąż zdarza się w niektórych smartwatchach. Z mniej wygodnych rzeczy – ekran szybko łapie odciski palców. Po kilku godzinach widać smugi, więc jeśli ktoś często korzysta z funkcji dotykowych, pewnie będzie musiał go co jakiś czas przecierać. Nie jest to coś, co przeszkadza w codziennym użytkowaniu, ale warto mieć to z tyłu głowy.
Rozmiar koperty oceniam jako dobrze dobrany do mniejszych nadgarstków – smartwatch nie wygląda topornie i dobrze leży. Z kolei osoby o większych dłoniach mogą mieć wrażenie, że ekran jest zbyt mały, szczególnie przy korzystaniu z bardziej szczegółowych opcji w menu.
Pod względem funkcjonalności Valdus VL52 PRO naprawdę mnie zaskoczył. Połączenie przez Bluetooth™ działa stabilnie, a sparowanie z telefonem przebiegło szybko i bez żadnych problemów. Do obsługi zegarka korzystałam z aplikacji FitCloudPro, ale w zależności od wersji można też spotkać inne.
Wbudowane funkcje zdrowotne są jak na ten segment całkiem rozbudowane - pomiar tętna, ciśnienia, saturacji, śledzenie cyklu, przypomnienia o nawodnieniu czy ćwiczenia oddechowe. Szczególnie pozytywnie zaskoczyła mnie funkcja monitoringu snu. Zegarek całkiem dokładnie śledzi fazy snu i rano pokazuje czytelny raport z jakością odpoczynku. Dane wydają się sensowne i pomagają zrozumieć, dlaczego czasami budzimy się bardziej zmęczeni.
Valdus wspiera też podstawowe tryby sportowe – bieganie, rower, kroki, kalorie, stoper, dystans – czyli wszystko, co potrzebne do amatorskiego śledzenia aktywności. Do tego kilka dodatkowych opcji jak kompas, kalkulator czy prognoza pogody, które sprawdzają się na co dzień.
Największym zaskoczeniem było jednak NFC. W tej cenie to rzadkość, a tutaj płatności działają sprawnie i bezproblemowo – zdecydowanie podnosi to komfort korzystania z zegarka.
Pod względem baterii Valdus VL52 PRO wypada naprawdę dobrze. Przy codziennym użytkowaniu – powiadomienia, pomiary tętna, treningi – zegarek wytrzymał pełny tydzień bez ładowania. W trybie czuwania producent deklaruje nawet 25 dni i faktycznie – przy minimalnym użytkowaniu poziom baterii spada bardzo powoli.
Oczywiście, wszystko zależy od tego, jak intensywnie korzystamy z funkcji, ale nawet przy aktywnym trybie dnia nie trzeba codziennie sięgać po ładowarkę. W porównaniu do wielu droższych modeli, które wymagają ładowania co 2–3 dni, to bardzo dobry wynik.
W moim przypadku bateria okazała się jedną z najmocniejszych stron tego zegarka. Jak na model z tego segmentu cenowego – naprawdę super!
Valdus VL52 PRO to jeden z tych modeli, które udowadniają, że przy ograniczonym budżecie da się kupić gadżet, z którego po prostu dobrze się korzysta. Nie miałam wrażenia, że testuję „tańszą wersję czegoś lepszego” – zegarek spełnił swoje zadanie zarówno w pracy, jak i podczas treningu. Największy plus? Wygoda. To typ smartwatcha, który zakładasz rano i zdejmujesz dopiero przed snem – bez uczucia dyskomfortu czy potrzeby ciągłego poprawiania.
Owszem, nie jest to sprzęt dla każdego – osoby preferujące większy ekran czy bardziej rozbudowane funkcje mogą czuć niedosyt. Ale jeśli szukasz urządzenia, które dobrze wygląda, działa stabilnie i nie kosztuje fortuny, Valdus VL52 PRO to propozycja, którą warto wziąć pod uwagę.
Mam konto
Nie mam konta
Dlaczego warto mieć konto?
Załóż konto
Dlaczego warto mieć konto?
Administratorem Twoich danych osobowych będzie właściciel sklepu FabrykaZegarków.pl - firma 57 Concepts Sp. z o.o. Sp. k. Al. Witosa 31, lok. 115, 00-710 Warszawa. Podanie danych jest dobrowolne, ale korzystanie ze sklepu internetowego może okazać się nie w pełni możliwe. Masz prawo wglądu do treści moich danych osobowych, ich poprawiania i usunięcia. Dane osobowe przetwarzane będą przez okres 10 lat.
Zapomniane hasło